czwartek, 28 maja 2009

wiosna w Szwecji!!

Za dużo nawet pisać nie muszę - zdjęcia mówią same za siebie:) jest pięknie!!:)1. Po lewej stronie mój akademik.

2. Droga na uniwerek.
3. I uniwerek;) budynek B jak biologia :D, ja z moim rowerem i koleżanka z Hiszpanii.
4. Uniwerek ujęcie drugie:) piknik/nauka w trakcie zajęć.
5. Ulica w Goteborgu. W tym mieście mają niesamowite kompozycje kwiatowe!
6. To też Goteborg.
7. 10 minut na pieszo od poprzedniego zdjęcia;) w parku w środku miasta, w Goteborgu.
8. Port w Gotebrogu.
9. A to moje Linkoping:) zdjęcie nad rzeką.
10. Starówka Linkoping. Widok na katedrę od strony biblioteki (te kwiatki są zaraz obok biblio)
11. Las w Ryd. 3 minuty na rowerze od mojego akademika:) super miejsce.
12. Port w Sztokholmie.
13. Ponownie kawałek Sztokholmu:)

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Wiosenna wycieczka

Hej!!:)
Kilka zdjęć z naszego wczorajszego wypadu:) nie mam weny twórczej, żeby się za bardzo rozpisywać:P Ale zamieszczę parę linków dla bardziej dociekliwych:)Bardzo sympatyczne maisteczko Vadstena z ogromnym zamkiem i jeziorem:) tutaj właśnie jesteśmy na spacerze. i bardzo się cieszymy (a przynajmniej ja na tym zdjęciu) że tu jesteśmy :D
http://en.wikipedia.org/wiki/Vadstena
Znaleźliśmy nawet kawałek piaszczystej plaży:D
RUINY KLASZTORU ALVASTRA
Klasztor, którego ruiny znajdują się u południowego podnóża góry Omberg, wzniesiony został w latach 1100 – 1200. Pierwsi zakonnicy przybyli tutaj z Francji w 1143 roku. Klasztor uległ niszczeniu w XVI w.
Całkiem ciekawe miejsce. Dużo różnych zakątków, murków i schodków - i wszędzie można wejść:) obok jest oczko wodne i mnóstwo kwaitków, więc aż żal stamtąd wyjeżdżać. a z ciekawostek to: w bardzo bliskim sąsiedztwie mieszkają Szwedzi, jakaś pewnie normalna rodzina, i hodują krowy. więc pierwsza rzecz jaką się widzi po wyjściu z samochodu to obora w kolorze Falun-röd (w sumie to jest to pierwsza rzecz, którą się czuje;)
http://www.guidetome.com/sv/point/en/12/216/
Panienka z okienka i Kamil;)
Rezerwat przyrody Omberg. Super miejsce! Jezioro, skały, lasy i .. ciągle pod górkę;) Zdobyliśmy szczyt i większość punktów widokowych, a potem zasłużony piknik na skale:D właśnie w tej scenerii (to zdjęcie robiłam gdzieś między jedzeniem jabłka i czekolady z ryżem;)
OMBERG
"Omberg to góra, która z geologicznego punktu widzenia ma formę zrębu. Dominuje ona nad okoliczną równiną, gwałtownie opadając do jeziora Vättern. Na Omberg wytyczone są wspaniałe punkty widokowe. Tam też znajdują się ciekawe obiekty kultury i przyrody. Nie bez przyczyny nosi ona nazwę „kwietnej góry”. Hjässan: Jest to najwyższy punkt Omberg położony 264 m nad oziomem morza. Stąd roztacza się znakomity widok na okolicę." Wspomniany piknik, ale na razie jedzenie jeszcze jest w plecakach;)
Ostatni punkt widokowy w Omberg. Do którego wiódł stromy i nieprzetarty szlak, bo po co iść drogą jak można na SKRÓTY :D
Ostatnie miejsce, które odwiedziliśmy - Rök. Kamień z runami. Najdłuższy fragment pisma na kamieniu. Szwedzi uznają go za pierwszy zapis i jednocześnie początek literatury szwedzkiej (pewnie coś w stylu "daj ać ja pobruszę a ty poczywaj";)
"Rökstenen - kamień o wysokości 2.5 m - zawiera najdłuższe w Skandynawii pismo
runiczne. Wyryty na nim napis, pochodzący z początku IX w, składa się z prawie 800 znaków."

piątek, 17 kwietnia 2009

Piątkowy wieczór = mustache party!!:D

Co tu dużo pisać - zdjęcia mówią same za siebie;) na powyższym spotkanie ze starożytną kulturą:D pre-party z grekami:P jeszcze wtedy byłam jedyną dziewczyną z wąsami..
Ale to się wkrótce zmieniło! zdjęcie z organizatorką - Ari. Równa gościówka z niej;) (szkoda, że tego nie przeczyta, by się ucieszyła;)
A to mój IMAGE xD jury orzekło, że moje wąsy wymiatają;) serduszko i barwy wojenne zdobyłam w trakcie imprezy..
Nie mogło zabraknąć "tajnego znaku":P Czerwone paznokcie idealnie się do tego nadają;) Muneeswaran się nie postarał:P
Jakaś 1/10 składu..:) oprócz dwóch chłopaków z lewej, ludzie z którymi studiuję. Właśnie zauważyłam, że każdy na tym zdjęciu jest innej narodowości:D najs:)
I ciekawe czemu ochrona przyjechała..:P wbrew pozorom Ari potrafi być groźna;) zdjęcie w jednym z akademikowych pokoi:) no właśnie, bo zapomniałam napisać, że to była impreza w akademiku - takie są najlepsiejsze!!
buziaki!!

wtorek, 31 marca 2009

Segersta

Hej!!!
Przez dluzszy czas nie pisalam nic na blogu, wiec teraz postaram sie troszeczke nadrobic zaleglosci. Nie pisalam z dwoch powodow - po pierwsze byla sesja i tutejsi wykladowcy bardzo sie postarali zeby nam zajac jakies 2 tygodnie, a po drugie - zaraz po egzaminach zrobilam sobie tygodniowe wakacje:)) Segersta to miejsce, w ktorym moje stargane sesja nerwy, mogly sie zregenerowac;) W kilkiu slowach to mala szwedzka wioska gdzies posrodku kraju (wg niektorych jest to polnoc poludnia, wg innych poludnie polnocy - zdania sa podzielone.) Dla mnie to byla zdecydowanie polnoc w porownaniu do Linkoping. Jak wsiadalam do pociagu to juz prawie byla wiosna, za to jak z niego wysiadlam - atak zimy! Sniegu po kolana ^^Widok z okna naszego pokoju:D prawda, ze przyjemny??:) mniej wiecej tak wygladala cala wioska. nie za duzo domkow, ale prawie wszystkie czerwone za to. duzo sniegu, w kolo lasy, no i - czego na tym zdjeciu nie widac - gory. Teren byl zdecydowanie gorzysty. nawet stoki narciarskie maja.
Ciag dlaszy Segersty:) te zdjecia robilam ostatniego dnia jak sie zorientowalam, ze mam ich za malo. ale niestety na sam koniec pogoda sie lekko pogorszyla wiec juz nie jest tak slonecznie. ale to co chcialam tu pokazac to te uroczne czerwone domki gdzies posrodku bialej przestrzeni i/lub lasu:)
No i konie. Nie liczylam, ale mysle ze mniej wiecej co drugi gospodarz ma pare konikow. nie uzywaja ich tutaj do pracy, mimo ze to wies; tylko i wylacznie do rekreacji:) wiec pare razy zdarzylo nam sie spotkac jezdzcow. ten tu na zdjeciu oczywiscie jest dziki;)
Zdjecie z mostu - nawet widac jego cien na sniegu. Pierwszego dnia zrobilismy sobie wycieczke po okolicy. pogoda byla sliczna - caly dzien swiecilo slonce, wiec bylo bardzo przyjemnie:) przez noc spadl dodatkowy snieg wiec czulismy sie jak odkrywcy nowych szlakow - nie bylo zadnych wydeptanych sciezek:D nieco zamarzala twarz, stopy i rece, ale zdecydowanie bylo warto sie poswiecic:) tak na marginesie - duzo latwiej mowi sie po szwedzku z zamarznieta twarza:D dzwieki same powstaja, nie potrzeba zadnego wysilku;) pewna teoria glosi, ze jezyk szwedzki wywodzi sie z polnocy kraju, gdzie ludzie przez wieksza czesc roku doswiadczaja siarczystych mrozow, co implukuje ze twarze najprawdopodbniej maja zamarzniete przez wiekszosc czasu, co nastepnie implikuje ze wtedy nie da sie inaczej mowic jak niezrozumiale bulgotac - co potwierdza teorie, bo tak wlasnie brzmi szwedzki;)
nie pamietam co to za rzeka, ale calkiem przyjemna dla oka;)
A to byl cel naszej wyprawy - jezioro! nie widac bo snieg zaslania;)
Turystyczna rada - jakbyscie kiedykolwiek jechali do Szwecji (szczegolnie na polnoc) koniecznie wezcie ze soba cieple kozaki. NIE adidasy;))
A tu zazywamy blizszy kontakt z natura;) w Szwecji generalnie ludzie prawie nie integruja w przyrode. nawet w lasach, ktore sa w Linkoping i sasiaduja z mieszkalnymi budynkami. Jak jakies drzewo sie przewroci, to tak sobie lezy az sprochnieje i tak dalej. Wiec wyglada to wszystko jak dzika puszcza, a nie jak uporzadkowany zadrzewiony teren, NAJS;) to drzewo, na kotrym wisimy prawdopodbnie zakonczylo swoj zywot jakis czas temu, i teraz robi za atrakcje turystyczna;)
Jak widac po sloncu (czy jego braku jak ktos woli), to nasz ostatni dzien w Segersta. I ponownie nowy snieg, ktory spadl przez noc. pomysl byl taki, zeby zatargac sniegowa kule do domu, ale zrobila sie za duza i za ciezka, a poza tym bylo pod groke, wiec musielismy ja zostawic jakos w polowie drogi. a na malym zdjeciu widac niewolnika, ktory wyrabia kule:D ("poczatki" oczywiscie oznaczaja "i tak to sie zaczyna - poznajesz dziewczyne, zabierasz ja na wycieczke, a potem ktos musi targac kule :D"; mozna tez to odczytac jako poczatki lepienia kuli, ale nie o to tu chodzilo;)

Pozdrawiam serdecznie!!
PS. mam nadzieje ze mi zazdroscicie, bo bylo super;))

poniedziałek, 9 marca 2009

Overall "po" :)

Tak wlasnie wyglada moj overall po transformacji;) czerwony (pomaranczowy?) kolor nogawki oznacza, ze BYLA to czesc overalla studenta mechaniki (tak to sie chyba tlumaczy;). teraz tylko czekam az skonczy sie sesja (a to juz tylko tydzien) i w koncu bede miala czas, zeby go praktycznie wyprobowac:D Dziekuje za przyslanie naszywek!!:* bez nich moj overall nie wygladalby tak szpanersko :]

Zeby przyszyc odciete nogawki musielismy wypozyczyc maszyne do szycia, ktora miala taka fajna funkcje, ze wyszywala kwiatki, listki i inne smieszne rzeczy;) te czerwone na gorze to wlasnie kwiatki, a pod nimi sa listki (ja rozumiem ze zdjecie moze nie oddawac wszystkiego i mozna nie rozpoznac;)


A przy kieszonce mam zolte tulipany:D i to wszystko (lacznie z przyszyciem nogawki) zrobil moj wszechutalentowany Oskar. :)

sobota, 21 lutego 2009

Overall ]:>

I oto jest moj calkiem jeszcze nowiutki overall:D niebieski - jak przystalo na erasmusa. zeby erasmusowy overall byl kompletny powinien miec jeszcze przyszyte zolte paski po bokach. ale to juz kazdy musi sie o to sam zatroszyc, podobnie jak o naszywki i o to zeby overall nigdy nie byl czysty;) PS. wszelkie skojarzenia ze strojem mechanika samochodowego sa jak najbardziej trafne;)

A tu jeszcze przed procesem uzdatniania naszych overalli. widac (powiedzmy) ze prawidlowy sposob noszenia mundurkow. na szczescie nie jest konieczne noszenie stroju mechanika "w calosci". moda nakazuje zawiazac rekawy wokol talii:D nie jest to wcale taka prosta sprawa jakby sie moglo wydawac, ale po paru imprezach mysle ze dojde do wprawy. oczywiscie nie trzeba miec ze soba suszarek ani innych podobnych gadzetow;) to juz byla nasza inwenecja tworcza;)
W trakcie pracy:D przyklejamy pierwsze naszywki. overall powoli staje sie osobisty:P oczywiscie musialy zostac podjete kluczowe decyzje - ktora naszywka gdzie bedzie najlepiej wygladac x) pomyslow bylo wiele, niektore udane;)
A tutaj jak widac overall juz w znacznie lepszym stanie:D to zdjecie z "overall premiere" czyli czegos w rodzaju "chrztu" ktory sie przechodzi na koloniach:) frajda niesamowita:D glowny cel: bawic sie jak najlepiej, pobrudzic jak najbardziej i dokladnie poznac tajniki tradycyjnego szwedzkiego .... wina domowej roboty:P takich jak my - szczesliwych nabywcow nowych mundurkow - bylo kolo 30 0sob. wszystkich nas zabrali do lasu gdzie wszystko sie odbywalo. pierwsze co kazali nam zrobic to wypic po szklaneczce wina, oczywiscie zeby sie rozgrzac, bo nie musze chyba mowic ze bylo mega-lodowato. to wszystko dla zdrowia;) no a potem zaczela sie zabawa. podzielili nas na grupy i kazda z grup musiala przejsc kolejnych piec stacji. w pierwszej cala zabawa polegala na tym, ze jedna osoba miala zawiazne oczy i musiala "na macanego" znalezc poprzypionane do pozostalych spinacze (takie ktorymi sie pranie przypina). caly chaps polegal na tym ze po kazdych dwoch spinaczach szukasz musial dokladnie zamoczyc rece w czekolado-podobnej mazi stojacej w wiaderku obok:D tak, to brazowe cos na naszych overallach to czekolada - nie bylo szans na bloto przy tym mrozie. kolejne stacje to picie na wyscigi, rzucanie sie jajkami i picie na wycigi, biegi po sniegu na tzw taczke (czyli jedna osoba biegnie na rekach a druga ja trzyma za nogi) i picie na wyscigi, a na koniec ... picie na wyscigi, ale tym rqazem wszyscy razem z kubeczkow przyklejonych do deski:) nie musze mowic w jakim stanie bylismy po przejsciu wszystkich stacji;)
mniej wiecej w takim:) pomyslow na zdjecia mielsimy bez liku;) i nikomu nie bylo zimno;)
Potem wszystkich nas zabrali na grilla. najlepsze hot-dogi z keczupem jakie jadlam;) i chyba tez najsmieszniejsze xD oczywiscie do hot-dogow bylo szwedzkie wino. inaczej byc nie moglo:P w koncu to szwecja. i wbrew pozorom szwedzi pija duuzo. na zadnej imprezie nie widzialam trzezwego szweda, cos takiego nie istnieje;)
Ale jak widac jaskolka perfekt!!:) co prawda jak zaczynalam ja robic to satalam na srodku drogi, ale co tam...:)

wtorek, 10 lutego 2009

Wycieczka po okolicy:)

Dzis z racji tego, ze mielismy dzien wolny lub czesciowo wolny (zalezy kto) postanowilismy troche pozwiedzac i zrobic kilka zdjec poki snieg jeszcze sie nie roztopil;) Poszlismy zobaczyc jak wyglada jedna z najstarszych dzielnic Linkoping, cos w stylu starowko-skansenu. Nie wiem czy to dobrze opisalam, ale licze na wsparcie kolegow w komentarzach;) No. A na tym zdjeciu my i tradycyjne szwedzkie chatki.
Im dluzej zwiedzalismy tym inwencja tworcza i kreatywnosc w robieniu zdjec rosly;) tu akurat pozujemy przed miejscowym sklepikiem. jak teraz patrze na to zdjecie, to mysle ze podswiadomie probowalismy nawiazac do tego labedzia na szyldzie..;)
A tutaj zdjecie w pobliskim lesie. samowyzwalacz nastawiony na 10 sekund i komenda: "na stolyyyy!!!!!" :D
Kolejna szwedzka chatka, tym razem niemieszkalna. wygladamy troche jak chomiki:P
Nasza nowa imprezownia;) przynajmniej nikt szyby nie wybije:P