niedziela, 25 stycznia 2009

Nauka?? wtf??:P

Nadszedl kolejny weekned (kurcze juz drugi!) i mam chwilke czasu, zeby cos napisac;)

I zaczne chyba od elementu zaskoczenia: na wymianie trzeba sie troche pouczyc. a przynajmniej w Szwecji na biotechnologii. O innych kierunkach nic mi nie wiadomo;)
Jak mozna sie bylo spodziewac wszystko tutaj wyglada zupelnie inaczej niz w Polsce. Nawet sama organizacja wydzialow jest inna. Nie ma czego takiego jak wydzial WMiI (znany takze pod skrotem WMiF ;) ) czy stary dobry BiNoZ. Tu sa po prostu budynki A, B - G i zajecia z roznych dziedzin odbywaja sie w roznych budynkach i przez to studenci sa wymieszani. Nie ma tez czegos takiego jak staly rozklad zajec. Plan jest zupelnie inny w kazdym tygodniu. No i jest cos takiego jak liczba godzin ktora ma przedmiot, ale nie jst tak ze przez caly semestr mam wyklady i laboratoria, tylko np wykladowca stwierdzil ze potrzeba 3 wykladow, to sa tylko 3 przez caly semestr:) moj plan wlasnie tak mniej wiecej wyglada: bardzo ograniczona liczba wykladow, kilka seminariow i pelno (ale to na maxa pelno) laborek:) na przyklad w przyszlym tygodniu nie mam w ogole zajec oprocz jednego seminarium:D ale od nastepnego tygodnia kilka razy w tygodniu laboratoria z kazdego przedmiotu. i to niestety strasznie dlugie bo np 6-godzinne, to taki standardzik. nie wyobrazam sobie dni gdzie mam laborki z dwoch przedmiotow:/

Jest jest jeszcze jedna dosc znaczaca roznica pomiedzy polskim i szwedzkim systemem nauczania. W Szwecji zalozenie jest takie, ze student ma wykazac sie samodzielnoscia. I na przyklad na przedmiot analiza ekspresji genow mamy sami zarpojektowac i zrobic od poczatku do konca doswiadczenie nad ktorym bedziemy pracowac caly semestr. Przy czym dowolnosc jest tu pelna (wyjatek to to ze mamy z gory narzucone techniki ktore musimy wykorzystac), czyli sami wybieramy czy pracuejmy na bakteriach, grzybach , roslinach czy muszkach, wybieramy gen ktory chcemy badac, dobrieramy warunki ktore sprawdzimy, no i oczywiscie musimy znac wszystkie pozywki (i je sobie zrobic - bo nie ma tak jak w Polsce gotowych polproduktow), warunki hodowli, potrzebne nam procedury izolacji czy oczyszczania odpowiednie dla naszego organizmu, i oczywiscie jakies startery czy sondy. Projekt sie przygotowuje w grupach 3 osobowych. Ja jestem ze Szwedem i Niemcem i nawet dobrze nam sie pracuej:) wyslalismy juz wstepny projekt do oceny. Zobaczymy co to bedzie;) Na drugi przedmiot nie mamy az tyle pracy z wymyslaniem doswiadczen, bo mamy zrobic konkretne doswiadczenia wykorzystujace techniki immunologiczne, ale sami wszystko przygotowujemy od samego poczatku, i znowu regula sie powtarza - nie ma zadnych gotowych polproduktow i wczesniej przygotowanych materialow.
Podoba mi sie to:) Poczatkowo to generuje nieco stresu, ale mysle ze warto sie troche pomeczyc na poczatku, zeby to wszystko tak naprawde zrozumiec. Jak sie zrobi samemu to na pewno wiadomo ze sie opanowalo dana technike:)

Na koniec chcialam jeszcze napisac jedna rzecz: jak szwedzki student odnosi sie do wykladowcy:D zatkalo mnie na poczatku:) bo wszyscy sa z prowadzacym "na ty". I na przyklad jak byl blad w planie, bo dwa laboratoria na siebie zachodzily, a kierownikiem obu kursow jest pan profesor Johan z ktorym mielismy wyklad, jedna dziewczyna sie go zapytala "Johan could you talk to each other befor you give us a plan? beacuse nothing works here". I pan profesor - przeraszam - Johan, przeprosil nas za to ze plan nam zle podal..:) albo jakis chlopak sie zapytal (po tym jak uslyszelismy co mamy zrobic na laboratorium) "Johan don't you think it's tough??". I Johan sie wcale nie obrazil ani nie zbulwesrowal ani nic, spokojnie cos tam zaczal odopwiadac:) wiec generalnie mam nowego kolege Johana :D

niedziela, 18 stycznia 2009

wiecie co, zupelnie inaczej to wygladalo na podgladzie... mam nadzieje ze uda wam sie polaczyc opisy z obrazkami:) taki maly quiz mi wyszedl niechcacy..:)
pzdr!!

Akademik - czyli miejsce gdzie mam czuc sie jak w domu ;)




Tak wlasnie wyglada szwedzki akademik:) nie za duzy, maksymalnie 3-pietrowy i obowiazkowo posiadajacy "stajnie" dla rowerow;) ten w ktorym ja mieszkam nalezy do najwyzszych i przez to najwiekszych, wiec z tym szalu nie ma. ale za to jesli chodzi o ilosc... ja jeszcze nie opanowalam rozkladu budynkow i uliczek w Ryds;)













Jak sie wejdzie na pierwsze pietro i skreci w lewo, otworzy drzwi i znowu skreci w lewo, zeby wejsc do pokoju wspolnego mojego segmentu, pierwsza rzecz, ktora rzuca sie na oczy to napis na drzwiach wejsciowych:

Jak go zobaczylam od razu wiedzialam, ze mi sie spodoba:D i ze na pewno nudzic mi sie nie bedzie;) potem bylo drugie wrazenie...

...i wtedy stwierdzilam ze to jest miejsce gdzie moge spedzic pol roku:) tak, na podlodze jest obrysowane to co zostalo po poprzednim wspollokatorze - nie zmywal po sobie naczyn;) na scianach wisza plakaty z roznych imprez, w ktorych ludzie stad brali udzial. i jest ich wiecej niz tu widac:) nie mam pojecia czemu powiesili tego sympatycznego misia, i do tego w rekawiczkach. w ogole ten pokoj ma pelno ukrytych szegolow. np zelek przyklejony do futryny (jest tu od 3 lat) na tzw "czarna godzine" gdy przepije sie wszystkie pieniadze i nie bedzie co jesc;)



A to jest nasza kuchnia:D klimatyczna prawda???:) nie ja wymyslilam ozdobe sufitu:P to jest podobno wieloletnia tradycja i nikomu nie wolno wyrzucac opakowan po jajkach;) moja szafka to ta po prawej od tarczy z rzutkami. dzisaj jak bylam w miescie na zakupach znalazlam jedna rzecz ktora uczynila z bezpanskiej szafki te jedna jednya - MOJA;)
















I to jest wlasnie ta rzecz:D nie wiem czy to widac ale oczy sa wypukle i jak sie potrzasnie kartka to lataja:D i na dodatek jest to chart;) nic nie mogloby uczynic szafki bardziej sylwiowa:)






















i sprawa tez dotyczy lodowki:) czy ktos rozpoznaje tego losia/renifera??:) ten powiedzmy obrys dookola niego mial nawiazywac z konturem czlowieka na podlodze, ale jak wiecie moje talenty palstyczne nie istnieja;) reszte rzeczy dorysowali natchnieni wspollokatorzy:)















no i na koniec moj pokoj:) troche pusty, ale to dopiero poczatek. juz zaczynam zbierac pudelka po jajkach;)













a to ciag dalszy mojego pokoju. pokoju w ktorym w sumie rzadko przebywam, bo po pierwsze jest zimno (ze wzgeldu na oszczedzanie energii max temp w pokoju moze wynosic 22 stopnie), po drugie jest pusty, a po trzecie musialabym w nim siedziec sama - czego nie cierpie. ale spi sie w nim bardzo dobrze;)






ze wzgledu na to ze mam jutro na 8 a jest dosc pozno, na tym na razie zakoncze. do zobaczenia!!:)
ps. troche cienko ten post mi wyszedl od strony graficznej. poprawie sie nastepnym razem, jak bede miala wiecej czasu zeby to rozkminic;)

sobota, 17 stycznia 2009

Kilka slow na poczatek:)

Dolecialam i dojechalam do Linko w jednym kawalku;) Powoli zadomawiam sie w akademiku, no i mam juz internet!:)

Poki co bardzo mi sie tu podoba. Szwedzi sa super mili dla kazdego i bardzo otwarci na inne osoby, zreszta erasmusi tez:) malo kto jest tutaj jakas wieksza grupa, wiec integracja idzie calkiem niezle.
W akademiku mieszkam z PRAWIE samymi chlopakami:P dzis wprowadzila sie dziewczyna, chyba hiszpanka. Oprocz niej w segmencie mieszkam z 3 szwedami, hiszpanem i wlochem. Hmm, brakuje mi osmej osoby, to chyba tez bedzie szwed ale on przyjezdza pod koniec stycznia. Wszyscy szwedzi ktorzy ze mna mieszkaja studiuja na LiU od ponad 4 lat, mieszkaja przez caly ten czas razem i to w dodatku w tym samym corridorze (czyli segmencie), wiec sie bardzo dobrze znaja. ale nie ma zadnego problemu w stylu, ze tworza zamknieta grupe itp. wczoraj jeden z nich poszedl ze mna na grilla na swiezym powietrzu w ramach integracji, a potem zrobilismy sobie w corridorze wieczor filmowy:) czyli luzzz;)
w razie jakbym czula sie osamotniona w obcym kraju mam jeszcze chlopakow z polski. pieciu:D wiec naprawde mam bardzo dobrze;) dbaja o mnie:) w wiekszosci przypadkow chodzimy razem - zalatwiac jakies sprawy w campusie, na zakupy czy do miasta. dzieki temu jeszcze sie nie zgubilam:P topologie uniwerku juz prawie opanowalam (zreszta tam jest wszystko przy glownej dordze i opisane) ale topologii Ryd, czyli obszaru akademiowego za nic nie moge sobie jakos w glowie ulozyc;) bez mapy z domu nie wychodze..

wczoraj i dzis staralam sie zroibc kilka zdjec uczelni, akademika i samego Linko, ale jest tak lodowato, ze zdjecie rekawiczek w celu zrobienia zdjecia to baardzo duze poswiecenie;) i dlatego nie mam ich za duzo, ale kilka sie znajdzie:) jutro cos z nich wybiore, pozmniejszam i wstawie:)