sobota, 21 lutego 2009

Overall ]:>

I oto jest moj calkiem jeszcze nowiutki overall:D niebieski - jak przystalo na erasmusa. zeby erasmusowy overall byl kompletny powinien miec jeszcze przyszyte zolte paski po bokach. ale to juz kazdy musi sie o to sam zatroszyc, podobnie jak o naszywki i o to zeby overall nigdy nie byl czysty;) PS. wszelkie skojarzenia ze strojem mechanika samochodowego sa jak najbardziej trafne;)

A tu jeszcze przed procesem uzdatniania naszych overalli. widac (powiedzmy) ze prawidlowy sposob noszenia mundurkow. na szczescie nie jest konieczne noszenie stroju mechanika "w calosci". moda nakazuje zawiazac rekawy wokol talii:D nie jest to wcale taka prosta sprawa jakby sie moglo wydawac, ale po paru imprezach mysle ze dojde do wprawy. oczywiscie nie trzeba miec ze soba suszarek ani innych podobnych gadzetow;) to juz byla nasza inwenecja tworcza;)
W trakcie pracy:D przyklejamy pierwsze naszywki. overall powoli staje sie osobisty:P oczywiscie musialy zostac podjete kluczowe decyzje - ktora naszywka gdzie bedzie najlepiej wygladac x) pomyslow bylo wiele, niektore udane;)
A tutaj jak widac overall juz w znacznie lepszym stanie:D to zdjecie z "overall premiere" czyli czegos w rodzaju "chrztu" ktory sie przechodzi na koloniach:) frajda niesamowita:D glowny cel: bawic sie jak najlepiej, pobrudzic jak najbardziej i dokladnie poznac tajniki tradycyjnego szwedzkiego .... wina domowej roboty:P takich jak my - szczesliwych nabywcow nowych mundurkow - bylo kolo 30 0sob. wszystkich nas zabrali do lasu gdzie wszystko sie odbywalo. pierwsze co kazali nam zrobic to wypic po szklaneczce wina, oczywiscie zeby sie rozgrzac, bo nie musze chyba mowic ze bylo mega-lodowato. to wszystko dla zdrowia;) no a potem zaczela sie zabawa. podzielili nas na grupy i kazda z grup musiala przejsc kolejnych piec stacji. w pierwszej cala zabawa polegala na tym, ze jedna osoba miala zawiazne oczy i musiala "na macanego" znalezc poprzypionane do pozostalych spinacze (takie ktorymi sie pranie przypina). caly chaps polegal na tym ze po kazdych dwoch spinaczach szukasz musial dokladnie zamoczyc rece w czekolado-podobnej mazi stojacej w wiaderku obok:D tak, to brazowe cos na naszych overallach to czekolada - nie bylo szans na bloto przy tym mrozie. kolejne stacje to picie na wyscigi, rzucanie sie jajkami i picie na wycigi, biegi po sniegu na tzw taczke (czyli jedna osoba biegnie na rekach a druga ja trzyma za nogi) i picie na wyscigi, a na koniec ... picie na wyscigi, ale tym rqazem wszyscy razem z kubeczkow przyklejonych do deski:) nie musze mowic w jakim stanie bylismy po przejsciu wszystkich stacji;)
mniej wiecej w takim:) pomyslow na zdjecia mielsimy bez liku;) i nikomu nie bylo zimno;)
Potem wszystkich nas zabrali na grilla. najlepsze hot-dogi z keczupem jakie jadlam;) i chyba tez najsmieszniejsze xD oczywiscie do hot-dogow bylo szwedzkie wino. inaczej byc nie moglo:P w koncu to szwecja. i wbrew pozorom szwedzi pija duuzo. na zadnej imprezie nie widzialam trzezwego szweda, cos takiego nie istnieje;)
Ale jak widac jaskolka perfekt!!:) co prawda jak zaczynalam ja robic to satalam na srodku drogi, ale co tam...:)

wtorek, 10 lutego 2009

Wycieczka po okolicy:)

Dzis z racji tego, ze mielismy dzien wolny lub czesciowo wolny (zalezy kto) postanowilismy troche pozwiedzac i zrobic kilka zdjec poki snieg jeszcze sie nie roztopil;) Poszlismy zobaczyc jak wyglada jedna z najstarszych dzielnic Linkoping, cos w stylu starowko-skansenu. Nie wiem czy to dobrze opisalam, ale licze na wsparcie kolegow w komentarzach;) No. A na tym zdjeciu my i tradycyjne szwedzkie chatki.
Im dluzej zwiedzalismy tym inwencja tworcza i kreatywnosc w robieniu zdjec rosly;) tu akurat pozujemy przed miejscowym sklepikiem. jak teraz patrze na to zdjecie, to mysle ze podswiadomie probowalismy nawiazac do tego labedzia na szyldzie..;)
A tutaj zdjecie w pobliskim lesie. samowyzwalacz nastawiony na 10 sekund i komenda: "na stolyyyy!!!!!" :D
Kolejna szwedzka chatka, tym razem niemieszkalna. wygladamy troche jak chomiki:P
Nasza nowa imprezownia;) przynajmniej nikt szyby nie wybije:P

=D

Wlasnie w tym miejscu spedzilam wiekszosc zeszlego tygodnia plus kolejne 3 dni. Moje ukochane laboratorium;) Miejsce, w ktorym zawiazuja sie przyjaznie (bo przyjaciol poznaje sie w biedzie;) itd itd. Samo pomieszczenie wyglada bardzo podobnie do umk-owskich, to co odroznia tutejsze laboratoria od naszych to wyposazenie;) Ta czesc bedzie dla troche wtajemniczonych - zaczynajac od rzeczy mniej istotnych: na kazdy stol laboratoryjny jest full-zestaw pipet, szkla, cylindrow i innych takich, pudelka z rekawiczkami zajmuja osobna szafke no i nie trzeba myc falkonow:D wszystko jest jednorazowe. z takich powazniejszych, sprzetowych rzeczy - wszystko jest udostepnione praktycznie przez cala dobe dla studentow. po godzinach pracy trzeba miec tylko pozwolenie od porwadzacego, ale jak sie robi badania to to nie jest problem. a w normalnych dziennych godzinach, wiekszosc laboratoriow jest otwartych i mozna przyjsc i korzystac ze wszystkiego jak chce sie cos zrobic wczesniej. no i w jednym laboratorium jest kolo 8 czy 10 (nie pamietam dokladnie) stolow na 4 osoby, wiec spokojnie nasz caly "rok" sie miesci. Ale mimo tego ze jest wypasnie, nie jest fajnie spedzac po 7-12 godzin dziennie na pracowni przez 5 dni w tygodniu. NIEEEE.
Za to bardzo przyjemnie jest juz po zakonczonych laborkach isc do domu:D Na tym zdjeciu widac podziemny tunel laczacy wiekszosc budynkow uniwerku. z zalozenia to mial byc tunel-schron w przypadku nalotu, ale teraz bardziej funkcjonuje jako tunel-schron przeciwdeszczowy albo tunel-jesli-nie-chce-ci-sie-zakladac0kurtki-a-masz-zajecia-na-innym-wydziale. I doskonale sie nadaje do odreagowania stresu po dluugich zajeciach:D
Wlasnie tak sie ciesza studenci, po ciezkim dniu nauki;) JUUPIIII!! A na pierwszym planie moja torebka, ktora przytargalam z Norrkoping:D i oczywiscie czesc naszej polskiej ekipy. Wlasnie skonczylismy pierwsza lekcje szwedzkiego.
To nie jest tzw glupawka;) po prostu ninja w tunelu :D zwykla rzecz.

wtorek, 3 lutego 2009

ŻELEK ;)

Nadjeszla wiekopomna chwiła - wstawiam zdjecie znanego juz wszystkim i tak dlugo wyczekwianego zelka;) moze nawet bardziej pianki niz zelka;)
mam nadzieje, ze nigdy nie bede tak glodna, zeby miec ochote odkleic go od sciany i zjesc;)

niedziela, 1 lutego 2009

Bywa tez tak ze po prostu spedza sie razem czas w akademiku:) Na przyklad gra sie w pokera ze wspollokatorami Szymona podczas chinskiego nowego roku:)

Moj pierwszy raz gdy gralam w pokera. a stawka byla powazna - przegranych czekala minuta spiewania :D chociaz byc moze nawet gorzej mieli przegrani, bo ich czekala minuta sluchania;) "jingle bells" to teraz moja najulubiensza piosenka;) taka miedzynarodowa. to pomaga jak ma sie spiewac z Hiszpanka i Chinczykiem;) tak z tym co trzyma karty odwrotnie:P:P :)
PS. ile narodowosci widac na zdjeciu?? :P

A to zdjecie w moim akademiku w pokoju wspolnym:) nasza polska ekipa:D najlepsza z najlepszych!!!:) i wieczor z makao. troche zajelo ustalenie wspolnych regul, ale sie udalo;)
a najwazniejsze ze juz wiemy, ze: dzwonek=poduszka=romb=diamond=karo ;))

Tak zwane zycie studenckie:D


Czesc!!:)
Student w Szwecji najprawdopodobniej wpadl by w depresje gdyby tylko sie uczyl i na tym koniec. Tym bardziej studneci przyjezdzajacy na wymiane i nie przyzwyczajeni do tego kraju;) dlatego bawic sie trzeba i zdecdowanie jest gdzie:) najwieksza impreza na jakiej do tej pory bylam to tzw kravall. mozna powiedziec ze bal, organizowany rpzez studentow w uczelnianym budynku w kampusie akademickim:) bardzo fajna sprawa - taka ala studniowka. na pierwszym zdjeciu jest ten budynek, w ktorym byl kravall. normalnie w trakcie tygodnia funkcjonuje jako siedziba roznych organizacji studneckich, stolowka, ksiegarnia akademicka, kawiarnia i pewnie jeszcze pare innych, o ktroych jeszcze nie wiem;) na dwoch kolejnych zdjeciach widac jak ten budynek wyglada na co dzien. caliem tam sympatycznie. w kazdej przerwie miedzy zajeciami mnostwo ludzi i kolejka po kawe;)

jako ostatnie zdjecie zrobione podczas kravalla:D niestety nie znalazlam innych zdjec w necie (nie mialam aparatu ze soba wiec nie moglam zrobic swoich wlasnych), ktore by pokazywaly glowna czesc imprezy. bo ten fragment tutaj, gdzie normlanie pije sie kawe, byl jednym z mniejszych "parkietow". bylo kilka barow i kilka miejsc rozmieszczonych w calym budynku gdzie mozna bylo posiedziec i/lub potanczyc. a glowny parkiet ze scena byl w czyms na ksztalt sali gimnastycznej. suuuper impreza!:) no i wszyscy, a przynajmniej zdecydowana wiekszosc, w mundurkach czyli overallach:D
kazdy wydzial i kazdy kierunek ma swoj kroj i kolor overalla. oczywiscie nikt w mundurkach na zajecia nie chodzi. to stroj typowo wyjsciowy;) ale jest podstawa na imprezach, szczegolnie takich jak kravall. im overall brudniejszy, bardziej zuzyty, popisany mazakami, z wieksza iloscia naszywek i innych dodatkow (np futerka;) tym lepiej!! ja jeszcze nie mam mojego overallka, ale jest juz zamowiony i niedlugo powinien przyjsc:) nie moge sie juz doczekac. na nastepny kravall (ktory bedzie 14 lutego) obowiazkowo ide w moim mundurku. tego samego dnia bedzie tez tzw premiera overalli czyli wszyscy nowi szczesliwi nabywcy mundurkow sa zabierani do lasu, a glownym celem tej wyprawy jest sprawienie zeby nowy iczysciutki mundurek juz nigdy tak nie wygladal:D:D jednym slowem - idziemy sie wybrudzic! a potem prosto na impreze:) bo z tym overallem jest troche jak z glanami - przypal chodzic w takich nowych i niezniszczonych:P

na tym zdjeicu z imprezy tak dokladnie nie widac overalli, ale to dlatego ze zwykle tutaj nie zakladaja na siebie gory mundurka. raczej spodniesie licza. a poniewaz jest to zdjecie zrobione z balkonu to glownie widac normlane bluzki. ale mysle ze wsrod tych wszystkich osob tak moze (moze) z dwie nie maja na sobie przypalowych_mundurkow;)